Rate this post

Promienie słońca coraz śmielej zaglądają przez szyby samochodów, a temperatury na zewnątrz zwiastują jedno – lato zbliża się wielkimi krokami. Dla wielu z nas to czas planowania urlopów i dalekich wyjazdów. Niestety, to właśnie w drodze na upragnione wakacje najczęściej przypominamy sobie o… klimatyzacji. Włączasz nawiew, a zamiast przyjemnego, rześkiego chłodu, ze środka wydobywa się ledwo wyczuwalny podmuch i nieprzyjemny, zatęchły zapach. Brzmi znajomo? Jeśli tak, to znak, że pora działać. Czerwiec to dosłownie ostatni dzwonek na serwis klimatyzacji, zanim mechaników zaleje fala nagłych awarii. Dlaczego nie warto z tym zwlekać?

Tropikalny las w Twoich nawiewach, czyli skąd ten zapach?

Charakterystyczny, nieprzyjemny zapach stęchlizny po włączeniu klimatyzacji to nie przypadek, ani tym bardziej „urok starszego auta”. To bezpośredni sygnał, że w układzie rozwinęło się biologiczne życie.

Podczas pracy klimatyzacji, na parowniku (części ukrytej głęboko pod deską rozdzielczą) skrapla się wilgoć. Ciemne, wilgotne i ciepłe miejsce po wyłączeniu silnika to wręcz idealne warunki do rozwoju:

  • grzybów,
  • pleśni,
  • bakterii.

Kiedy uruchamiasz nawiew, miliony tych niewidzialnych gości trafiają prosto do kabiny, a stamtąd – do płuc Twoich oraz Twoich pasażerów. Może to skutkować łzawieniem oczu, bólami głowy, a w skrajnych przypadkach silnymi reakcjami alergicznymi.

Jak z tym walczyć?

Sam odświeżacz powietrza w kratce nawiewu jedynie zamaskuje problem. Kluczem do czystego powietrza jest regularne ozonowanie lub odgrzybianie chemiczne (przynajmniej raz w roku) oraz wymiana filtra kabinowego, który zatrzymuje pyłki i kurz z dróg.

Brak czynnika to nie tylko „słabsze chłodzenie” – to ryzyko drogiej awarii

Wielu kierowców uważa, że dopóki z nawiewów leci w miarę chłodne powietrze, układ jest sprawny. To błąd. Układ klimatyzacji w samochodzie naturalnie traci rocznie około 10-15% czynnika chłodzącego (nawet przy pełnej szczelności).

Gdy czynnika jest zbyt mało, klimatyzacja działa mniej wydajnie, a silnik musi pracować ciężej, co zwiększa zużycie paliwa. Istnieje jednak znacznie poważniejsze zagrożenie. Wraz z czynnikiem chłodzącym w układzie krąży specjalny olej, który smaruje kompresor (sprężarkę) klimatyzacji. Zbyt mała ilość czynnika oznacza brak odpowiedniego smarowania, co w krótkim czasie prowadzi do zatarcia kompresora. Koszt wymiany lub regeneracji tego elementu, płukania całego układu i zakupu nowych części może z łatwością wynieść od kilkunastuset do nawet kilku tysięcy złotych.

Jak często odwiedzać serwis?

Według specjalistów z KubiakPol Auto Serwis – warsztatu samochodowego mieszczącego się w Grudziądzu – złota zasada mówi o profilaktyce raz w roku – najlepiej wiosną, zanim temperatury zaczną regularnie przekraczać 25°C. Taki roczny przegląd powinien obejmować:

  1. Sprawdzenie szczelności układu.
  2. Odessanie starego czynnika i uzupełnienie go do poziomu zalecanego przez producenta.
  3. Odgrzybianie (np. ozonowanie) wnętrza i kanałów wentylacyjnych.
  4. Wymianę filtra kabinowego (węglowy sprawdzi się najlepiej, bo pochłania też zapachy i gazy spalinowe).

Nie czekaj, aż fala upałów uwięzi Cię w rozgrzanym aucie w drodze nad morze lub na Mazury. Zadbać o komfort i zdrowie swoje oraz bliskich warto już teraz.

Więcej o serwisie klimatyzacji w KubiakPol Auto serwis przeczytasz TUTAJ

Podsumowanie w kilku słowach

Sprawna klimatyzacja samochodowa to znacznie więcej niż tylko komfort termiczny w upalne dni – to przede wszystkim kwestia zdrowia i bezpieczeństwa wszystkich pasażerów. Ignorowanie regularnego serwisu prowadzi do rozwoju groźnych dla układu oddechowego grzybów i bakterii w nawiewach oraz grozi kosztownym zatarciem kompresora z powodu ubytków czynnika chłodzącego.

Aby uniknąć przykrych niespodzianek na wakacyjnej trasie, pamiętaj o corocznej profilaktyce: odgrzybianiu, wymianie filtra kabinowego oraz kontroli poziomu czynnika. Zadbaj o układ klimatyzacji już teraz, zanim nadejdą największe fale upałów, i ciesz się czystym, rześkim powietrzem podczas każdej podróży.